Historia Piwa

Czy rzeczywiście takie kiedykolwiek było, czy zostało teraz naprędce dla jakiś komercyjnych celów wymyślone?

Kiedy wchodzimy do sklepów spożywczych, czy marketów widzimy na półkach z napojami alkoholowymi wiele gatunków piwa. Nasze oczy i podniebienia przyzwyczaiły się do różnych marek i wydaje się nam, że kolejne które wchodzą na rynek, to tylko sprawa jakiejś nowinki marketingowej. Tak też można myśleć o zielonym piwie biłgorajskim, które niedawno można kupić w naszych sklepach.

W tym krótkim tekście w dużej mierze opartym na wcześniejszym napisanym przez pana Tomasza Brytana w 1999 roku Biłgorajskiej Gazecie Samorządowej Tanew udowodnię, że zielone piwo biłgorajskie, które teraz możemy kupić, to kontynuacja znanego i cenionego w XVII wieku w Polsce napoju, który cieszył wielu staropolskich smakoszów, ale też zapewne, tylko już z mniejszą sławą mieszkańców naszego miasta przez całe stulecia.

Na początek kilka ogólnych wiadomości o historii piwa. Jego historia sięga starożytności, jak pisał w Encyklopedii staropolskiej Zygmunt Gloger: pisarze greccy i rzymscy wspominają o napoju z wyroszczonej pszenicy i jęczmienia, poświęconym bogini rolnictwa, Cererze, i dlatego, zowiącym się po łacinie cerevisia. Prawdopodobnie zaś Grecy i Rzymianie otrzymali wynalazek piwa od starszych jeszcze od siebie narodów.

W historii nowożytnej trudno też jednoznacznie określić, które narody jajko pierwsze produkowały ten wspaniały napój. Duże prawdopodobieństwo wskazuje na Słowian. Ten sam Zygmunt Gloger na podstawie językoznawczych badań Aleksandra Bruknera stwierdza, że najlepszym dowodem, iż Niemcy po raz pierwszy zapoznali się z piwem u Słowian jest to, że ich bier jest przeróbką słowiańskiej nazwy piwo. W dalszym ciągu wywodu o historii piwa przywołuje Kronikę Galla Anomima, w której można wyczytać, że legendarny Piast również czerpał korzyści z właściwości piwa, kiedy miła powiedzieć: Mamci ja naczyńko warzonego piwa, com go przysposobił na postrzyżyny mego jedynaka...”. według tego też kronikarza, Niemcy uważali naszego Bolesława Chrobrego za piwosza z powodu dużej ilości wypijanego piwa.

Gdzieby nie szukać źródeł pochodzenia tego napoju w Europie, można śmiało stwierdzić, że piwo było ważną częścią staropolskiego menu alkoholowego. Szczególnie zaś w Polsce. Cytując dalej Glogera dowiadujemy się, że Cudzoziemiec Beauplan pisze w połowie XVII w. że: "Polacy w czasie obiadu piją tylko piwo, w ogromnych szklenicach, kładąc w nie grzanki chleba polane oliwą."

Piwo było właściwym napojem polskim. Pito piwo przez cały dzień aż do poduszki - rano jako polewkę gotowaną z grzankami, potem studzone, również z grzankami maczanymi w oliwie, a piwo zagrzane z żółtkiem zastępowało dzisiejszą kawę i herbatę. Piwo pierwotnie nie miało smaku ani siły, której nabrało gdy dodawano do przegotowanego słodu chmielu. Piwa polskie różniły się zawsze od niemieckich, czy angielskich - nie były mocne, były za to jasne aż do zieloności i lekko musowały. Pewnie tak tez było z biłgorajskim.

Jakub Teodor Trembecki w 1675 roku zachwalając spożywanie wspaniałego napoju jakim jest piwo i stawiając jego spożywanie nad zwyczaj zażywania tabaki w swoim wierszu pt. Na tabakę wiersz od Polaka Polakom tylko ofiarowany wymienia kilka znanych w owym czasie gatunków, między innymi leszczyńskie, brzezińskie, łowieckie, ujskie, wielickie, żółkiewskie, białobrzeskie, węgrowieckie, końskowolskie, kolne, czy i dzisiaj znane wareckie. Zapewne jako wytrawny znawca, próbuje dodać kilka charakterystycznych określeń dla wybranych gatunków piwa. Dzięki tym właśnie zabiegom poetyckim mamy wspaniały dwuwiersz odnoszący się do biłgorajskiego piwa:

[...] Zielone Biłgorajskie, jak lipiec się pije,
A w głowie jak wino wianeczkiem się wije.
[...]

W cytowanym już wcześniej artykule pan Tomasz Brytan zapewne słusznie stwierdza, że zanim specjalnością naszego miasta stały się sita i przetaki, to słynęło ono z produkcji piwa. I to nie byle jakiego piwa, skoro prośba o przysłanie wspomnianego do Warszawy pojawia się w listach późniejszej polskiej królowej, a primo voto żonie Jana Sobiepana Zamoyskiego: „Proszę o piwo biłgorajskie na połóg, tutejszego nie mogę pić."

Nasze biłgorajskie piwo cenione było również przez Rektora Akademii Zamoyskiej Bazylego Rudomicza, który w swoim Diariuszu pod datą 16.12.1660 roku pisze: Po obiedzie odjechałem [z Tarnogrodu]. „ Nocleg w Biłgoraju, gdziem piwa dobrego dostać nie mógł dlatego, że go do Zamościa nastarczyć nie mogą”*, jak mówili mieszkańcy tego miasta [Biłgoraja].

W artykule Tomasz Brytana czytamy dalej: Dostawą "zielonego biłgorajskiego" dla Ordynacji Zamojskiej zajmował się ówczesny wójt biłgorajski Paweł Kucharzewski. Wiadomo, że 1662 r. sprzedał on piwa ordynacji za sumę 1426 złotych. A ile kosztował garniec tego sławnego piwa biłgorajskiego możemy się dowiedzieć z ordynacji "Dobrego porządku podczas jarmarku" dla miasta Biłgoraja z roku 1661. Punkt 7 tej ordynacji brzmi: "Biłgorajskiego piwa aby jeden przed drugim nie porywał na rynku, ani podkupywał pod winą 10 grzywien, a garniec piwa biłgorajskiego sprawiedliwej miary przedawać powinni ci, którzy prawo na to mają, po groszy półczwarta, pod karą ustaloną."

Możliwe, że sława piwa biłgorajskiego przetrwała w literaturze do naszych czasów, by w bajce Jana Brzechwy pt. Przygody Króla Jegomościa napisanej w latach 60-tych XX stulecia pojawić się w postaci zalewajki biłgorajskiej, bardziej cenionej przez głównego bohatera utworu niż kasztelański miód zamojski

[…] Ale Król nie lubił miodu.
Pewnie z tego też powodu
Wkrótce dość miał kasztelana
I niedzieli pewnej z rana,
Choć nie było to w zwyczaju,
Rzekł: zjem obiad w Biłgoraju,
Bo podobno biłgorajki
Warzą pyszne zalewajki.
[…]

Trudno ustalić, gdzie znajdował się historyczny biłgorajski browar w przestrzeni miejskiej Biłgoraja. Czy był jeden, czy wiele. Warto jednak nadmienić, że na pewno w obecnych granicach miasta był to klasztor oo. Franciszkanów w Puszczy Solskiej. W opisaniu dóbr klasztornych z 1808 roku czytamy między innymi: Gorzelnia czyli Browar na Podmurowaniu y częścią w słupy murowane — stary pod Gontami (...) Austerya zaiezdna przy Gościńcu z Biłgoraja do Tarnogroda — duża — na podmurowaniu — pod Gontami (...)

Możliwe, że zakonnicy posługujący tu do 1864 roku również warzyli tu piwo według biłgorajskiego przepisu. Może ostatnio przeze mnie pity kulka lat temu przygotowany przez mojego znajomego podpiwek pięknie, jak szampan ulewający się z butelki, również ma swoje początki w zielonym biłgorajskim. Cieszmy się więc ze swojego biłgorajskiego trunku, który kiedyś taka wielką sławę naszemu miastu przysporzył z życzeniami, aby i teraz rozweselał biłgorajskie strony.

Andrzej Czacharowski